piątek, 11 października 2024

51.2

Dostałam 4- z matmy! Jest to chyba wystarczająco dobry dowód, że nie potrzebuję stresującej nauki z tatą, żeby się czegoś nauczyć.

51.1

Kiedy siedzę sobie w tej bibliotece i słucham, jak nauczyciele rozmawiają o swoim życiu, ogarnia mnie uczucie egzystencjalnego lęku, bo doskonale wiem, że nawet wtedy, kiedy będę "prawdziwie" dorosła, i tak nie będę sama jeździć do innych miast na różne ciekawe wydarzenia. A znajomych, z którymi bym mogła tam jeździć, już absolutnie nie będę mieć. Nigdy. Moje życie będzie coraz bardziej i bardziej odbiegać od "normy" i przez to będzie mi ciężko się utożsamić z kimkolwiek, może oprócz małych dzieci, ale nawet te pomimo braku samodzielności mają dosyć bogate życie społeczne.

51.

Cóż, dosyć długo mnie tu nie było. Nie opisałam nawet wizyty u swojej dziewczyny w Czechach - chociaż może to i lepiej, bo to wydarzenie przywołuje bardzo silne negatywne emocje.

Dzisiaj miała miejsce dosyć śmieszna sytuacja. Mieliśmy skrócone lekcje i myślałam, że mam przyjść na 10:30. Mój autobus miał wypadek, zderzył się z jakimś autem, a ja później miałam problemy z trafieniem na przystanek, przez co myślałam, że spóźniłam się na pierwsze dwie godziny lekcyjne. Weszłam do klasy, w której miałam drugą godzinę, gotowa, żeby się tłumaczyć, ale...mojej klasy tam nie było i okazało się, że i tak przybyłam godzinę za wcześnie - miałam przyjść na 12:25! Los mi sprzyja. W sumie dobra sprawa, że się "spóźniłam" - inaczej czekałabym dwie godziny, tak samo, jak wtedy, kiedy jako jedyna nie miałam pojęcia, że mam przyjść na 11 i czekałam dwie i pół godziny pod klasą, w świetlicy i znowu pod klasą.

Mamie nic nie powiem - chcę jej mówić co najmniej o moim życiu. Skoro nie spóźniłam się na pierwszą lekcję i test, to nie będę musiała jej się z niczego tłumaczyć i jestem za to rada.

Wielki powrót!

 Mam trochę potrzebę sobie coś tu napisać, więc...jestem. Tym razem NAPRAWDĘ postaram się naprawić regularność - ile moich genialnych myśli ...