sobota, 10 maja 2025
89.
piątek, 9 maja 2025
88.
wtorek, 6 maja 2025
87.
Jeśli kiedykolwiek potrzebny mi był znak do tego, żeby przestać się tak bardzo emocjonalnie angażować w internet, to właśnie teraz. I właśnie teraz ten znak mi się ukazał. Przestań.
Jestem na granicy niezdania matury z matematyki - to jest fakt. Nawet jeśli jest jeszcze poprawa. Postanawiam sobie wejść w wątek osoby w podobnej sytuacji do mnie - osoby, która nie zdała albo spodziewa się niezdania matury z matematyki. Komentarze, które tam widzę, mnie przerażają, a jednocześnie fascynują, bo jest to doświadczenie tak bardzo odmienne od mojego.
Praktycznie każdy komentarz zawiera taką samą treść.
Matura podstawowa z matematyki jest obecnie na tak żałosnym poziomie, że trzeba być poniżej normy intelektualnej, żeby jej nie zdać. Starczy wyliczyć deltę i zrobić parę zadań zamkniętych. Niezdanie matury to dużo większy wysiłek niż przygotowanie się do niej. Oblanie matury z matematyki już samo w sobie jest talentem. Nigdy nie zrozumiem, jak można nie zdać podstawy z matmy.
Przyznam, że do tej pory do mnie nie dociera, że ludzie naprawdę tak myślą? Duża większość?
Też chcę tak myśleć, naprawdę chcę.
Do tego twierdzą, że osoba, która nie potrafi napisać 30% z matematyki, absolutnie nie nadaje się na studia. Walić, że istnieje masa innych form inteligencji. Jestem osobą, która posiada silną intuicję językową oraz emocjonalną. Potrafię bardzo głęboko analizować emocje i zachowania swoje oraz innych. Kocham pisać i się wyrażać. Potrafię tworzyć długie i skomplikowane plany, do których moje lęki mnie w pewnym sensie zmuszają. Ale pewnie jestem osobą z inteligencją poniżej normy, bo mój mózg dosłownie odmawia przetworzenia tak bezużytecznych informacji jak funkcje czy okręgi wpisane w trójkącie.
Dla mnie to czysta abstrakcja, że ktoś mógłby przyjść na mojego bloga, przeczytać parę postów i powiedzieć: to jest osoba upośledzona intelektualnie. Przecież nie zdała podstawy z matmy!
niedziela, 4 maja 2025
86.
Dzisiaj znowu się to stało - zasada "jeśli chcę sobie poprawić samopoczucie i samoocenę, to starczy, że spojrzę na swoich rodziców" zawsze działa. To już jest dosłowne prawo mojego wszechświata - da się je testować w nieskończoność i za każdym razem otrzymać ten sam rezultat. Już będąc w czwartej klasie miałxm momenty, gdzie mój pogląd na moich rodziców był czysto negatywny i miałxm silną potrzebę się od nich izolować za wszelką cenę. Kto by pomyślał, że z czasem się to tylko nasili, kto by pomyślał. Nie są to dla mnie emocjonalnie bezpieczni ludzie. Nie są to ludzie, dla których moje dobro jest najważniejsze.
piątek, 2 maja 2025
Post 85 (ogółem)
Moja mama nigdy nie zrozumie, jak bardzo upokarzające i traumatyzujące jest dla mnie jej zachowanie. To, że MUSZĘ patrzeć na to, jak się upokarza żebrząc o kasę na papierochy. Jak okrada tatę i próbuje dalej okradać mnie, chociaż już nie może, bo wszystkie pieniądze staram się mieć na koncie. Skończyło się grzebanie po szufladach. Ten jeden, może więcej razy, kiedy powiedziała: nie mam papierochów, więc idę spać i nie robię obiadu. To było dla mnie dosłownie traumatyzujące, nie żartuję - dzisiaj mi się to śniło, zawsze przychodzi mi to do głowy, kiedy o niej myślę. Jeszcze sytuacje, kiedy robi z siebie wielką ofiarę przy powrocie z lotniska, bo nie mogła palić w samolocie. To jest dosłownie GŁÓWNY powód, dlaczego z nią już nigdzie nie latam. NIE CHCĘ się angażować w jej uzależnienie, które jest ważniejsze ode mnie. NIE MAM obowiązku się w nie angażować. Nigdy jej do sklepu po żadne pety nie pójdę, nigdy jej nic nie przeleję i wiem, że tata będzie mnie chronił przed tym, żeby coś ode mnie próbowała wyżebrać. Jest mi po prostu wstyd za takie zachowanie kogoś z najbliższej rodziny. Patrzenie na to to naprawdę wielkie emocjonalne utrapienie, czuję się, jakby jakaś część mnie też została poniżona.
Wielki powrót!
Mam trochę potrzebę sobie coś tu napisać, więc...jestem. Tym razem NAPRAWDĘ postaram się naprawić regularność - ile moich genialnych myśli ...
-
Dzisiaj, kiedy szliśmy do dziadka na imieniny, wstąpiliśmy po drodze do Biedronki, żeby kupić mu prezent. Upodobałam sobie figurkę Glaceona ...
-
Cóż, dosyć długo mnie tu nie było. Nie opisałam nawet wizyty u swojej dziewczyny w Czechach - chociaż może to i lepiej, bo to wydarzenie prz...
-
Nie pisałam blisko miesiąc i, szczerze, nawet teraz nie chce mi się za to zabierać, ale nie chcę, żeby ten blog skończył tak, jak wszystkie ...