sobota, 10 maja 2025

89.

Mój największy koszmar - angielski ustny - już za mną. 25/30 punktów. Pozostaje jednak pytanie, ile z tych utraconych punktów jest za rzeczy faktycznie zrobione źle, a ile za to, że komisja nie mogła się po mnie rozczytać albo coś źle odczytali, bo wiem, że coś tam gadali. Nawet nie chcę wiedzieć, co mam niby źle - słuchanie tego byłoby bardzo stresujące.

Jednak wyszło na to, że mogę, dzięki Wszechświatowi, pisać. O ile robię jakieś tam postępy w walce z fobią i mutyzmem, to są one mozolne, powolne. Matura ustna to - w porównaniu z moim obecnym poziomem - rzucanie się na głęboką wodę. Miejsce, gdzie mam mówić pełnymi zdaniami po angielsku, nie mogę odpowiadać pojedynczymi słówkami. Miejsce, gdzie, z definicji, moje umiejętności są oceniane i już nie ma wymówki, że "obcokrajowcy nie oceniają i cieszą się, że mówisz w ich języku".

piątek, 9 maja 2025

88.

Zawsze mnie wkurzało, kiedy moja mama odkładała wszystkie rozmowy ze mną na temat mojej przyszłości na "po maturze". Praca? Najpierw zdaj maturę. Ścięcie włosów? Najpierw zdaj maturę. 

Wczoraj do mnie dotarło, że "po maturze" będzie w przyszłym tygodniu. Już nie jest to jakiś abstrakcyjny odcinek czasu, który "kiedyś tam" się wydarzy i na który muszę czekać. Czekanie się skończyło.

W ogóle coś ostatnio z czasem jest nie tak. Moja mama dzisiaj w ramach testu nałożyła mi piankę koloryzującą na włosy. Trzeba było czekać 30 minut. Jest 12:32. Siedzę sobie, włączam jednego tiktoka, patrzę, jest 12:54, gdzie nie ma opcji, że minęło 20 minut. Naprawdę zaczynam wierzyć w to, że co chwilę zmieniam linie czasowe, quantum jumping i tak dalej.

Kiedy patrzę na swoje filmiki na YT, jestem w szoku widząc, że niektóre z nich są przesłane 6-7 miesięcy temu. Przecież ja te filmy robiłom już w tym roku! Ale...jednak nie.

Do tego dochodzi również szkoła średnia. Pamiętam z niej tak mało, że absolutnie nie wydaje się, jakby miały upłynąć lata. Na pewno nie cztery lata, może dwa maksymalnie. Pewnie to dlatego, że mózg zapamiętuje tylko rzeczy, które się wyróżniają. Jeśli każdy dzień w szkole był tak samo denny, to nie miał powodu go rejestrować jako coś, co w ogóle istnieje. 

wtorek, 6 maja 2025

87.

Jeśli kiedykolwiek potrzebny mi był znak do tego, żeby przestać się tak bardzo emocjonalnie angażować w internet, to właśnie teraz. I właśnie teraz ten znak mi się ukazał. Przestań.

Jestem na granicy niezdania matury z matematyki - to jest fakt. Nawet jeśli jest jeszcze poprawa. Postanawiam sobie wejść w wątek osoby w podobnej sytuacji do mnie - osoby, która nie zdała albo spodziewa się niezdania matury z matematyki. Komentarze, które tam widzę, mnie przerażają, a jednocześnie fascynują, bo jest to doświadczenie tak bardzo odmienne od mojego.

Praktycznie każdy komentarz zawiera taką samą treść. 

Matura podstawowa z matematyki jest obecnie na tak żałosnym poziomie, że trzeba być poniżej normy intelektualnej, żeby jej nie zdać. Starczy wyliczyć deltę i zrobić parę zadań zamkniętych. Niezdanie matury to dużo większy wysiłek niż przygotowanie się do niej. Oblanie matury z matematyki już samo w sobie jest talentem. Nigdy nie zrozumiem, jak można nie zdać podstawy z matmy.

Przyznam, że do tej pory do mnie nie dociera, że ludzie naprawdę tak myślą? Duża większość? 

Też chcę tak myśleć, naprawdę chcę.

Do tego twierdzą, że osoba, która nie potrafi napisać 30% z matematyki, absolutnie nie nadaje się na studia. Walić, że istnieje masa innych form inteligencji. Jestem osobą, która posiada silną intuicję językową oraz emocjonalną. Potrafię bardzo głęboko analizować emocje i zachowania swoje oraz innych. Kocham pisać i się wyrażać. Potrafię tworzyć długie i skomplikowane plany, do których moje lęki mnie w pewnym sensie zmuszają. Ale pewnie jestem osobą z inteligencją poniżej normy, bo mój mózg dosłownie odmawia przetworzenia tak bezużytecznych informacji jak funkcje czy okręgi wpisane w trójkącie.

Dla mnie to czysta abstrakcja, że ktoś mógłby przyjść na mojego bloga, przeczytać parę postów i powiedzieć: to jest osoba upośledzona intelektualnie. Przecież nie zdała podstawy z matmy!

 

niedziela, 4 maja 2025

86.

Dzisiaj znowu się to stało - zasada "jeśli chcę sobie poprawić samopoczucie i samoocenę, to starczy, że spojrzę na swoich rodziców" zawsze działa. To już jest dosłowne prawo mojego wszechświata - da się je testować w nieskończoność i za każdym razem otrzymać ten sam rezultat. Już będąc w czwartej klasie miałxm momenty, gdzie mój pogląd na moich rodziców był czysto negatywny i miałxm silną potrzebę się od nich izolować za wszelką cenę. Kto by pomyślał, że z czasem się to tylko nasili, kto by pomyślał. Nie są to dla mnie emocjonalnie bezpieczni ludzie. Nie są to ludzie, dla których moje dobro jest najważniejsze.

piątek, 2 maja 2025

Post 85 (ogółem)

Moja mama nigdy nie zrozumie, jak bardzo upokarzające i traumatyzujące jest dla mnie jej zachowanie. To, że MUSZĘ patrzeć na to, jak się upokarza żebrząc o kasę na papierochy. Jak okrada tatę i próbuje dalej okradać mnie, chociaż już nie może, bo wszystkie pieniądze staram się mieć na koncie. Skończyło się grzebanie po szufladach. Ten jeden, może więcej razy, kiedy powiedziała: nie mam papierochów, więc idę spać i nie robię obiadu. To było dla mnie dosłownie traumatyzujące, nie żartuję - dzisiaj mi się to śniło, zawsze przychodzi mi to do głowy, kiedy o niej myślę. Jeszcze sytuacje, kiedy robi z siebie wielką ofiarę przy powrocie z lotniska, bo nie mogła palić w samolocie. To jest dosłownie GŁÓWNY powód, dlaczego z nią już nigdzie nie latam. NIE CHCĘ się angażować w jej uzależnienie, które jest ważniejsze ode mnie. NIE MAM obowiązku się w nie angażować. Nigdy jej do sklepu po żadne pety nie pójdę, nigdy jej nic nie przeleję i wiem, że tata będzie mnie chronił przed tym, żeby coś ode mnie próbowała wyżebrać. Jest mi po prostu wstyd za takie zachowanie kogoś z najbliższej rodziny. Patrzenie na to to naprawdę wielkie emocjonalne utrapienie, czuję się, jakby jakaś część mnie też została poniżona.

Wielki powrót!

 Mam trochę potrzebę sobie coś tu napisać, więc...jestem. Tym razem NAPRAWDĘ postaram się naprawić regularność - ile moich genialnych myśli ...