czwartek, 17 lipca 2025

93.

 Od początku powstania tego bloga w 2023 powtarza się tu jeden temat postów. Frustracja z niesamodzielności i stagnacji. Ba, to jest powód, dlaczego ten blog w ogóle powstał. Szczerze...teraz tak trochę zaczynam myśleć, że ten blog może to poczucie stagnacji tylko nasilać. Patrzenie: wow, w 2023 moje myśli były dokładnie takie same i nic się od tej pory nie zmieniło! Nawet te małe przebłyski "progresu" okazały się na dłuższą metę nie mieć znaczenia. W 2023 znowuż nic nie zmieniło się od 2021. W wakacje 2021 - tuż przed rozpoczęciem szkoły średniej -  zaczęłom pisać inny blog-pamiętnik, który próby czasu nie przetrwał. Oto cytat z pierwszego posta. 

Właśnie w te wakacje zdałam sobie sprawę, jakie nudne i mdłe jest moje życie. Że rodzice jednak mieli rację i za dużo czasu spędzam przed telefonem i laptopem. Właściwie całe życie spędzam w łóżku przed jakimś urządzeniem, z domu wychodzę tylko wtedy, kiedy absolutnie muszę i potrafię się z niego nie ruszać przez wiele miesięcy z rzędu. Nie odpowiada mi to wcale, ale nie mam za dużo alternatyw. Nudzę się 24/7 minus sen, bo sny akurat ostatnio mam bardzo przyjemne i naprawdę chciałabym wierzyć, że to wrota do jakiegoś innego wymiaru i że druga ja nie ma tak nudnego życia. Dosłownie największą atrakcją moich wakacji było zaszczepienie się przeciw koronawirusowi.

Może wtedy jeszcze nie miałxm aż tak "egzystencjalnych" przemyśleń...ale podstawa jest tu ta sama. Kolejny post na tamtym blogu, pisany kilka miesięcy później, to...również cytacja tamtego posta, bo nic się wtedy nie zmieniło. I do teraz żadnych namacalnych zmian też nie ma.

 

92.

Moja mama dzisiaj wygrała główną nagrodę za prawie 1000 zł w konkursie, jednak być może jej nie dostanie, bo...nie ma paragonu. Poprosiła swoją siostrę, która pracuje w sklepie i chociaż paragonu z tym konkretnym produktem znaleźć się nie udało, to jednak udało się znaleźć taki, na którym jest coś z tej samej kategorii, data i cena się zgadzają. Natomiast jest to tylko cyfrowa kopia paragonu, fizyczna poszła do spalenia, czyli...jeśli zażądają czegoś więcej, niż zdjęcia, to może być problem. Ale podobno zawsze można spróbować wydrukować i powiedzieć, że był to mały sklepik osiedlowy i że u nich tak paragony wyglądają. Jak coś, to ma wtykę, która to może potwierdzić. Walić, że to fałszerstwo...ale na jej miejscu bym postąpiło tak samo. Przypomina mi to trochę undervaluing - sprzedawca deklaruje na dokumentach celnych niższą wartość, niż faktyczna cena, żeby ograniczyć opłaty celne. Legalne to nie jest, ale też sytuacje, gdzie jakieś podejrzenia będą, są rzadkie, jeśli zadeklarowana wartość jest dalej rozumna.

Część druga. 

Mam... Dosyć tego, że między mną i dosłownie wszystkim, czego chcę, są ogromne bariery.
Szkoła wyższa? Nie zdałxm matury z matematyki, która nawet nie jest brana pod uwagę na kierunku, na który chcę iść.
Nauka na poprawkę idzie mizernie, nie rozumiem nawet najprostszych zadań i nie ma opcji, że zapamiętam te skomplikowane wzory, kiedy tam będę siedzieć.
Fryzjer? Potrzebuję, żeby ktoś się tam umówił i ze mną poszedł. Ale nikomu nie zależy. Szczególnie że nie wiedzą, że jestem NB i że te włosy są dla mnie bardzo ważne.
Przyjaciele albo chociaż ktokolwiek, z kim mogę rozmawiać w realu, wyoutować się w realu... Nie.
Ogólna samodzielność? Bardzo niska, bo mam niskie umiejętności motoryczne, przestrzenne, społeczne.
Wyprowadzka i samodzielne życie? Nigdy, bo potrzebuję, żeby ktoś za mnie gdzieś dzwonił, ze mną chodził...
Binder? Nie jestem w stanie się zmierzyć bez pomocy.
Okazywanie bliskim osobom, że je kocham? Nie umiem.
Romantyczność? Cały czas mam poczucie, że mój związek jest na liczniku, bo ona nie ma obowiązku tolerować w związku, w którym czuje się, jakby drugiej osobie na niej nawet nie zależało. 

środa, 16 lipca 2025

91.

 Heh. Właśnie dotarło do mnie, że...wymigując się pisaniu na tym blogu przez poczucie stagnacji w życiu zaprzeczam sensowi założenia tego bloga, którym było dokumentowanie tego, jak mój wewnętrzny świat, uczucia, przekonania, tożsamość zmieniają się w czasie, ŻEBY ZAPOBIEGAĆ temu uczuciu stagnacji i pokazać Mnie Z Przyszłości, że coś się zmienia, nawet jeśli tego nie widzę. Więc co się tak obijasz?

Coś się zmieniło...ale czy naprawdę? Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, to oczywiście...zaakceptowanie swojej niebinarności, o której wiem co najmniej od momentu, kiedy miałxm 16 lat. 3 lata później mi to dalej nie "przeszło" i nie widzę powodów, dlaczego by miało. Wątpię jednak, że kiedykolwiek będę w stanie o tym powiedzieć rodzinie. Na pewno wezmą to za wymysł, trend czy coś. Mój wrażliwy mózg bardzo źle radzi sobie z odrzuceniem. Nawet najmniejszy prześmiewczy komentarz potrafi mi rozregulować układ nerwowy na co najmniej kilka godzin. Dlatego bycie sobą nie jest warte narażania się na praktycznie pewne wyśmianie. Nie chcę też musieć tłumaczyć tego, co niebinarność dla mnie oznacza, bo ja nie potrafię niczego wytłumaczyć na poważnie i w moim wykonaniu będzie to brzmiało tak, jakby naprawdę to był wymysł.

Jak na razie nawet ścięcie włosów to wspinaczka na bardzo stromą górę. Inne nastolatki czy młodzi dorośli zmieniają swoje fryzury i style z tygodnia na tydzień. Ja...takiej autonomii po prostu nie mam. Potrzebuję pomocy - czy to z samodzielnym ścięciem włosów, czy to umówieniem się do profesjonalisty, czy to ze zmierzeniem się, czy to z wybiorem ubrań - a nikomu tej pomocy nie chce się mi dać. 

Zresztą...moja mama wie, że nie musi dotrzymywać danych mi obietnic. Nie jestem osobą, która będzie się czegoś domagać, robić scenę, zazwyczaj nie będę się nawet upominać, bo jest to dla mnie bardzo ciężkie. "Normalni" ludzie nigdy nie zrozumieją, jak cholernie ciężko jest mi czasami powiedzieć jedno słowo. W szczególności takie, które może się skończyć zranieniem, odrzuceniem, wyśmianiem, sensacją.

Zmieniło się też to, że...już nie boję się zamawiać rzeczy online. Jakiś postęp w autonomii to jest, nawet jeśli dalej nie potrafię prawie niczego, co wymaga interakcji z drugim człowiekiem.

Jak na dwa lata życia (17-19 lat), to...trochę mało postępu. No dobrze, jeszcze nie do końca dwa. Dwa lata miną 28 października, ale...do tego czasu też się za dużo nie zmieni, bądźmy szczerzy. Żadnych namacalnych postępów nie mam, zmieniło się to, że samx sobie się wyoutowałxm jako osoba niebinarna. 

 

Wielki powrót!

 Mam trochę potrzebę sobie coś tu napisać, więc...jestem. Tym razem NAPRAWDĘ postaram się naprawić regularność - ile moich genialnych myśli ...