niedziela, 27 kwietnia 2025
Post któryś tam, numerowanie nie ma sensu.
sobota, 19 kwietnia 2025
76.
Dalej boję się matury ustnej. Mogę pisać, ale to wcale nie jest lepsze. Autystycy często mają lęk przed byciem postrzeganymi, bo przez całe życie słyszymy, że wszystko robimy źle. To sprawia, że u wielu z nas rozwija się coś, co trudno jednoznacznie nazwać, ale polega na tym, że pewne rzeczy jesteśmy w stanie robić tylko wtedy, gdy nikt nas nie widzi.
Na przykład: kiedy chcę rozmawiać z kimś przez telefon, nie może być w pobliżu żadna inna osoba, bo inaczej nie dam rady się odezwać. Sam dźwięk czyjejś obecności działa paraliżująco.
To samo wpływa na moje funkcjonowanie w szkole. Podczas nauczania zdalnego, gdy nauczycielka mówiła coś o mojej pracy, wychodziłom z pokoju, bo nie chciałom tego słuchać. W klasie nie mam jednak takiej możliwości – nie mogę po prostu wyjść. Kiedy nauczycielka czytała moją pracę na głos przed całą klasą, włączały się we mnie instynkty ucieczki, ale nie mogłom zareagować w żaden sposób. Odruchowo zakryłom więc uszy i odwróciłom się do ściany. Nie pomogło to, że w tej pracy wspomniane były moje zainteresowania – odwołałom się do swojej ulubionej light novel, co sprawiło, że czułom się jeszcze bardziej „odsłonięte” przed wszystkimi.
I tu właśnie wchodzi temat matury. Słuchanie, jak ktoś czyta moją pracę komisji, nie będzie ani trochę bardziej komfortowe niż mówienie jej samemu. Udogodnienia, które polegają na tym, że mogę napisać odpowiedź, a ktoś inny ją odczyta, niewiele mi pomogą – jeśli i tak będę musieć tego słuchać.
A jeśli nie zdam nawet poprawki z matematyki, to do ustnej też będę musieć podejść drugi raz.
piątek, 18 kwietnia 2025
75.
czwartek, 17 kwietnia 2025
74.
Przypadkowo usunął mi się jeden post, no cóż.
W dalszym ciągu nie umiem się zmusić do jakiegokolwiek żalu i smutku związanego z opuszczeniem szkoły średniej. Czuję się, jakby spadł ze mnie bardzo duży ciężar psychiczny wiedząc, że moja noga postanie tam już tylko na egzaminy. Nie czuję też żadnej silnej euforii z tego tytułu. Czuję się po prostu normalnie. Po latach zbytecznego stresu, w końcu czuję się po prostu...zwyczajnie, spokojnie. Jest to nie szczęście, ale po prostu ulga niebycia już w miejscu, które mnie skrzywdziło. Jednak po takim czasie nawet normalność wydaje się rewolucyjnym uczuciem. Jak łatwo mogę o tym miejscu zapomnieć, kiedy nikt mnie tam siłą nie trzyma. I tak bardzo mało już pamiętam z tego okresu, bo wszystkie dni zlewają się w jedno. Czemu nie mam wykorzystać tego na swoją korzyść?
Długie wakacje będą dla mnie ciężkie psychicznie, wiem to, ale zarówno będą też i łatwe. W końcu mam czas na dekompresję po latach męki. Już nie ciąży nade mną świadomość, że będę musieć do tego miejsca wrócić. Nie muszę. Nie wrócę.
Jedyną rzeczą, za którą będę tymczasowo tęsknić, jest przewidywalne środowisko, gdzie mój mózg nie musi pracować na pełnych obrotach. Nim uniwersytet czy szkoła policealna stanie się takim miejscem, minie sporo czasu.
czwartek, 10 kwietnia 2025
73.
Jutro mam nieoficjalnie ostatni dzień szkoły, a dokładniej - lekcji - i, kurde, spodziewałom się dużo większej nostalgii przez to. Ludzie mówią, że nieważne, jak bardzo nienawidzisz szkoły, ostatniego dnia zawsze coś się w tobie złamie. Tak właściwie, to coś w tym jest, kiedy człowiek uświadomi sobie, że to już naprawdę ostatnia ostatnia lekcja. Coś w tym jest, że chcesz tam zostać jeszcze chwilkę dłużej, nawet jeśli nie marzysz o niczym innym niż opuszczeniu tego miejsca ze środkowym paluszkiem. Coś jednak boli, kiedy uświadomisz sobie, że to prawdziwy koniec pewnego etapu, do którego nie możesz wrócić, nieważne, jak bardzo byś chciał.
Do tej pory mam nadzieję, że nauczyciele w podstawówce rozmawiają o mnie ze swoimi uczniami. Że czasami coś napomkną o moich wybrykach. Że jestem legendą, na której miano zasługuję.
sobota, 5 kwietnia 2025
72.
Czuję spokój i przyjemne ciepło w całym ciele wiedząc, że jestem już na ostatniej prostej, jeśli chodzi o szkołę średnią. Wiem, że moje życie po niej się zmieni na lepsze, nawet jeśli wakacje będą - jak zwykle - bolesne.
Szkoła średnia to miejsce, które mnie naprawdę zraniło emocjonalnie. Od bezczelnych słów niektórych nauczycieli po studniówkę, która mi wiele rzeczy brutalnie uświadomiła.
Wiem, że to jest w porządku, że istnieję i że mam takie potrzeby, jakie mam, jednak czasami nie da się ubolewać nad życiem, które człowiek mógłby mieć i myślę, że ta żałoba - tęsknota za życiem, którego nie miałom - zacznie się tylko pogłębiać z wiekiem.
Niektóre rzeczy, które inni biorą za oczywistość, ale na które ja nie wiem, czy kiedykolwiek będę móc liczyć, to:
- Eksperymentowanie ze swoim stylem, ubraniami, fryzurami, długością i kolorem włosów, biżuterią
- Wycieczka SAMEMU, bez rodziców, do innego miasta na koncert, festiwal albo coś podobnego
- Budowanie jakichkolwiek relacji, nawet powierzchownych, wychodzenie z kimś na miasto, posiadanie kogoś w "prawdziwym życiu", komu mogę się zwierzać, mówić otwarcie o swoich problemach, tożsamości, obawach.
- Praca
- Wyprowadzka od rodziców
71.
Na czeskim TikToku ostatnio ukazała się fala filmików mówiących, że jeśli ledwo dajesz sobie radę z maturą, to pamiętaj, że to jest tylko "level 1" - później będą egzaminy wstępne, zaliczenia, praca. Pogrzebałom trochę i wyszło na to, że...w Czechach nie jest obowiązkowa matura z matematyki i mogą sobie WYBRAĆ między zdawaniem języka obcego a matematyki!
Fragment ze strony Cermatu (ichniejszej komisji):
Ve společné části se žáci přihlašují ke 2 povinným zkouškám. Všichni žáci konají povinně zkoušku z českého jazyka a literatury. V rámci druhé povinné zkoušky mohou volit mezi zkouškou z cizího jazyka, nebo matematiky (pro žádný obor vzdělání tedy není zákonem stanovena povinnost maturovat z matematiky).
Czyli obowiązkowe są dwa egzaminy. Pierwszy to język czeski i literatura (czyli jak u nas język polski), drugi natomiast to wybór między językiem obcym a matematyką.
Gdybym mogło zdawać tylko język polski i angielski, to też bym paradowało po ulicach oraz internetach gadając, jakie to wszystko łatwe i że "trzeba mieć dodatkowy chromosom, żeby nie zdać" - ponieważ, jak wszyscy dobrze wiemy, obrażanie ludzi z niepełnosprawnościami jest fajne.
Mam zrobić cały arkusz maturalny na poniedziałek, żeby uniknąć zagrożenia z matmy...i po zrobieniu jednego zadania odpadam, nie mam pojęcia, nawet próbując posiłkować się książką czy internetem. Więc nie jest ciężko wyobrazić sobie, jak się to skończy, kiedy nie będę mieć do takich pomócek - jak to mówią Czesi, bo coś w tym jest, że lubią sobie wszystko zdrabniać, może oprócz słowa lesba - dostępu.
piątek, 4 kwietnia 2025
70.
69
Wielki powrót!
Mam trochę potrzebę sobie coś tu napisać, więc...jestem. Tym razem NAPRAWDĘ postaram się naprawić regularność - ile moich genialnych myśli ...
-
Dzisiaj, kiedy szliśmy do dziadka na imieniny, wstąpiliśmy po drodze do Biedronki, żeby kupić mu prezent. Upodobałam sobie figurkę Glaceona ...
-
Cóż, dosyć długo mnie tu nie było. Nie opisałam nawet wizyty u swojej dziewczyny w Czechach - chociaż może to i lepiej, bo to wydarzenie prz...
-
Nie pisałam blisko miesiąc i, szczerze, nawet teraz nie chce mi się za to zabierać, ale nie chcę, żeby ten blog skończył tak, jak wszystkie ...