środa, 11 grudnia 2024

55.

A więc teraz - po wyżaleniach - czas na trochę luzu. Matury próbne przebiegły bezstresowo i podobały mi się dużo bardziej, niż normalne lekcje. Natomiast od kiedy zaczęłam się trochę interesować medytacją, moje stany lękowe trochę się zmniejszyły. Nie trzeba wierzyć w kosmiczne energie, żeby to pomogło - te społeczności są bardzo mocno zamierzone na zmienienie swoich wewnętrznych przekonań na temat samego siebie, co naprawdę dobrze się odbiło na moim zdrowiu psychicznym.

Do tego jutro wycieczka do Berlina, zobaczymy, jak to wypadnie.

54.

Boże, jak ja nienawidzę tego, że nie potrafię w POWAŻNY sposób wyrazić swoich uczuć. Nie dziwię się, że wszyscy twierdzą, że sobie coś wymyślam. Na piśmie mi to jeszcze jakoś idzie, ale werbalnie...nie ma o czym gadać.Ale też się i z tego cieszę, bo to oznacza, że moja stara beztroska, łobuziarska osobowość dalej tam gdzieś jest, schowana pod wieloma warstwami lęku.

Moi rodzice nigdy pewnie nie zrozumieją i nie wezmą na poważnie tego, że jeszcze do niedawna moje ciało było praktycznie 24/7 w reakcji stresowej. Że często po prostu leżę sobie w swoim pokoju i nic wielkiego się nie dzieje, a nagle z niczego nic czuję, jak mi wali serce, zaczynam się pocić, moje myśli zaczynają obsesyjnie krążyć wokół jednej rzeczy...ale oczywiście, że moje uczucia nie są prawdziwe, nawet jeśli te lęki po mnie bardzo często WIDAĆ. Nie, i tak jest to wymyślone i naczytałam się głupot w internecie, chociaż moje lęki z internetem nie mają NIC wspólnego.

I nie, nie są one również wyborem. Dlaczego miałabym sobie wybrać to, że nie mam absolutnie ŻADNYCH znajomych, bo ludzie myślą, że CHCĘ, żeby zostawili mnie w spokoju, bo nigdy nie czuję się zrelaksowana? Dlaczego miałabym wybrać to, że jestem mniej samodzielna, niż przeciętny ośmiolatek i przez to bardzo mocno się boję o swoją przyszłość? Dlaczego miałabym wybrać to, że w większości sytuacji nie jestem w stanie nawet normalnie MÓWIĆ, co każdy inny potrafi?

Z tego biorą się moje lęki - że nigdy nie będę mieć nawet trochę normalnego życia. Boję się, że nawet po studiach się z tego miasta nie wyprowadzę, bo nie będę w stanie. Pracy sobie bez pomocy rodziców nie załatwię, więc jeśli nie spodoba im się to, jak chcę pracować, to koniec. Nigdy nie pojadę na jakiś konwent, festiwal albo koncert SAMA albo ze znajomymi, ale bez opieki. Jest mi głupio, że w ogóle miałam kiedyś jakieś marzenia. Jest mi wstyd, że aż tak bardzo przeceniłam swoje możliwości.


poniedziałek, 2 grudnia 2024

53.

Dawno się tak nie uśmiałam i nie byłam taka szczęśliwa. Moja mama zostawiła papierochy w sklepie i nie miała kasy, żeby sobie kupić. KOCHAM TO. Mam nadzieję, że kiedyś to palenie w końcu rzuci, bo w ten sposób BARDZO mocno mnie od siebie odpycha. Żebrając na papierochy i kłamiąc, że nie jest to na nie, też. Nie mówiąc mi praktycznie o niczym też (większości rzeczy dowiaduję się przypadkowo podsłuchując rodziców). Zabraniając mi robienia jakichkolwiek rzeczy, które mogły by mnie przybliżyć do niezależności, też.

Moja przyszłość mnie naprawdę bardzo martwi.

Boję się, że nigdy nie pojadę sama do innego miasta nawet na wycieczkę albo np. na jakiś konwent.

Boję się, że nie będę mieć wymarzonej pracy (tłumacz, korektor albo redaktor tekstów, ZDALNIE), bo rodzice mi nie pozwolą, a ja bez nich sobie pracy nie załatwię.

Że nigdy się stąd nie wyprowadzę i jeszcze długie lata spędzę w tym śmierdzącym petami mieszkaniu, gdzie nie czuję się komfortowo właściwie nigdy i boję się nawet okazywać swoje zainteresowania.

Że już na zawsze utknę w tym mieście bez szans na zmianę środowiska.

Że nigdy nie będę w stanie im powiedzieć o swojej orientacji (i tak nawet nie jestem pewna, czy zasługują, żeby o moim życiu wiedzieć cokolwiek, oprócz minimum z minimum, które muszą, bo z nimi mieszkam).

 Że nigdy nie będę mieć paczki neuroróżnorodnych i queerowych znajomych, Albo nawet JEDNEGO znajomego. Jakiegokolwiek.



 


Wielki powrót!

 Mam trochę potrzebę sobie coś tu napisać, więc...jestem. Tym razem NAPRAWDĘ postaram się naprawić regularność - ile moich genialnych myśli ...