Został jeszcze miesiąc*, ale myślę, że już mogę śmiało powiedzieć, że moje doświadczenie w szkole średniej było do dupy pod praktycznie każdym możliwym względem i cieszę się, że jeszcze chwila i nie będę do tego miejsca musieć wracać nawet pamięcią. Chociaż...w pewnym sensie będę. Teraz jakoś mnie napadła myśl, że spisywanie swoich negatywnych uczuć związanych z tym miejscem na tym blogu BYĆ MOŻE nie było dobrym pomysłem, bo kiedyś będę to czytać i przeżywać to na nowo. Chyba, że Ja z Przyszłości przeglądając to miejsce postanowi zatrzymać się na tym poście i nie patrzeć na starsze. Możemy tu sobie umowną linie postawić. W starszych postach i tak nic aż tak istotnego nie ma - po dwóch miesiącach regularność wyszła z okna, są duże braki. Dlatego teraz postanawiam, że będę tu pisać codziennie i przeważnie pozytywne rzeczy.
Szczerze, jakoś mi się utarło, że "szkoła" to Słowo nacechowane bardzo negatywnie i dlatego nie czuję się do końca komfortowo z mówieniem, że pójdę do szkoły wyższej. Nie chcę w ten sposób obrażać miejsca, które jeszcze mam szansę polubić!
W ogóle od 2021 (korekta: 2022) tworzę gigantyczną playlistę z wszystkimi piosenkami, które mi się spodobały i słucham albo słuchałom ich nałogowo. Cel był taki, że puszczę ją sobie w ostatni dzień szkoły średniej - w dniu zakończenia roku - jako nostalgiczną podróż. Jednak...wydaje mi się, że większość z tych piosenek niekoniecznie miała czas stać się dla mnie nostalgiczna, bo wielu z nich dalej w miarę regularnie słucham.
*jeszcze matury, ale tych jako szkołę nie liczę.