Wiem, że nie piszę tu jakoś bardzo często, ale czasami człowiek po prostu potrzebuje się wyżalić, a że znajomych nie mam, to piszę sobie w eter. Mam nadzieję, że nikt oprócz Przyszłej Mnie nigdy tego bloga nie przeczyta.
Moja mama do tej pory nie rozumie, dlaczego czuję się niekomfortowo pokazując jej, kiedy coś mi przyszło. Może przez takie zachowanie jak dzisiaj? Nie, na pewno nie. W ogóle dorośli wydają się NIE MIEĆ POJĘCIA, że znaczna większość spośród moich lęków i niechęci wynika z ICH WŁASNYCH ZACHOWAŃ. Że znikąd to się nie wzięło!!!! Że kiedy mówię, że nie potrafię się zrelaksować w swoim własnym pokoju, to jest to 100% prawda.
Większość moich lęków NIE OPERUJE na zasadzie "boję się, że nie dam rady zrobić x" lecz "boję się, że rodzice mnie wyśmieją, kiedy zrobię x, a ja bardzo źle znoszę odrzucenie i krytykę. Nie miałam w swoim życiu dużo pozytywnych interakcji z innymi ludźmi, więc nawet najmniejszy negatywny komentarz potrafi bardzo mocno mnie zranić".
Większość moich obaw nie bierze się z niskiego poczucia własnej wartości. Nie mam niskiego poczucia własnej wartości. Biorą się z zupełnie racjonalnych obaw o to, że rodzice nie pozwolą mi czegoś zrobić albo mnie za to wyśmieją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz