poniedziałek, 17 marca 2025

59.

Naprawdę coraz bardziej mnie dobija, że w "realu" moim jedynym "społecznym kontaktem" są moi rodzice, czyli ludzie, z którymi jakiekolwiek rozmowy staram się ograniczyć do pojedynczych słów i podstawowych potrzeb. Nie są dla mnie bezpieczną przestrzenią emocjonalną. Nigdy nie byli i nawet nie chcę, żeby byli. Nie po tym, jak nie raz zostałam przez nich upokorzona za posiadanie jakichkolwiek emocji i okazywanie ich publiczne. Nie po tym, kiedy raz za razem byłam mniej ważna od papierochów. Jeśli pety są, to obiadu może nie być. Nie po tym, kiedy jakiekolwiek moje potrzeby i pomysły były wręcz wyśmiewane. 
Nawet nie mam z kim porozmawiać o tym, jak bardzo mam dość swoich rodziców. Nawet nauczyciele nie są bezpieczną przestrzenią, a nikogo innego nie mam. Naprawdę mnie boli to, że będę musiała tu mieszkać przez studia i nawet po nich. Nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek się stąd wyprowadzę. Jest mi po prostu ciężko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wielki powrót!

 Mam trochę potrzebę sobie coś tu napisać, więc...jestem. Tym razem NAPRAWDĘ postaram się naprawić regularność - ile moich genialnych myśli ...