poniedziałek, 17 marca 2025

60.

Teraz jeszcze do tego dochodzi wściekłość na moją wychowawczynię. Czuję się zraniona i zdradzona. Gdyby to widziała, to pewnie powiedziałaby coś w stylu, że "mnie to dotknęło, bo wiem, że ma rację". Nie. Jestem na nią zła za spłycanie całego mojego doświadczenia do "niechcenia i unikania". A później, że to niby autystycy nie mają empatii. 

Całą godzinę wysłuchiwałam, że to moja wina, że nie mam znajomych, że mam trudności z samodzielnością, że szukam bezpiecznej przestrzeni w internecie, bo w realu takiej nie mam (i to też jest moja wina!).

Połowa tego to obwinianie mnie o siedzenie w internecie, jakby to była przyczyna moich trudności. Znowu - nie. Moje trudności społeczne istniały na długo przed tym, zanim zaczęłam się angażować w internecie i będą w dalszym ciągu istnieć, nawet jeśli tu nie będę. 

Gdyby nie internet, to nawet bym nie miała miejsca, gdzie mogę się tak wygadać, jak robię to teraz. Nie miałabym miejsca, gdzie mogę wypuścić moje negatywne emocje związane z niesprawiedliwościami w moim życiu. 

Bo co, mam to wszystko mówić rodzicom, którym już do reszty nie ufam? Nikogo innego w "realu" nie mam.

Teoretycznie mogę prowadzić zeszyty-dzienniki, ale te mają fizyczną obecność, więc są dużo mniej prywatne. Zresztą czasami tak i robię - niektóre rzeczy zapisuję w dzienniku od mojej dziewczyny.

Czuję się lekceważona. I wściekła, że osoby, które nie mają pojęcia, co się dzieje w mojej głowie, próbują mnie pouczać o moim własnym nastawieniu, o którym wiedzą tylko tyle, ile pozwolę im wiedzieć. Jest to trochę śmieszne.

Może i "zachowuję się jak małe dziecko", ponieważ chcę mieć bezpieczną strefę. Może faktycznie "dorośli" takiej strefy nie powinni mieć, co ja wiem!

Mam dosyć, że nikt mi nie wierzy w to, że mam realne problemy, których "zmiana nastawienia" nie rozwiąże. 

Nawet rodzice chcieli mi zabrać dostęp do internetu, a ojciec nawet stwierdził, że "bez matury ten komputer mi się nie przyda". Bo faktycznie, angażowanie się w moje zainteresowania bez ryzyka wyśmiania to nic. Miejsce, gdzie mogę się wygadać, to nic.
Ogólnie będę tutaj dużo bardziej aktywna, bo jest to moje miejsce, gdzie mogę te swoje emocje wyrzucić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wielki powrót!

 Mam trochę potrzebę sobie coś tu napisać, więc...jestem. Tym razem NAPRAWDĘ postaram się naprawić regularność - ile moich genialnych myśli ...