Dzisiaj znowu się to stało - zasada "jeśli chcę sobie poprawić samopoczucie i samoocenę, to starczy, że spojrzę na swoich rodziców" zawsze działa. To już jest dosłowne prawo mojego wszechświata - da się je testować w nieskończoność i za każdym razem otrzymać ten sam rezultat. Już będąc w czwartej klasie miałxm momenty, gdzie mój pogląd na moich rodziców był czysto negatywny i miałxm silną potrzebę się od nich izolować za wszelką cenę. Kto by pomyślał, że z czasem się to tylko nasili, kto by pomyślał. Nie są to dla mnie emocjonalnie bezpieczni ludzie. Nie są to ludzie, dla których moje dobro jest najważniejsze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wielki powrót!
Mam trochę potrzebę sobie coś tu napisać, więc...jestem. Tym razem NAPRAWDĘ postaram się naprawić regularność - ile moich genialnych myśli ...
-
Dzisiaj, kiedy szliśmy do dziadka na imieniny, wstąpiliśmy po drodze do Biedronki, żeby kupić mu prezent. Upodobałam sobie figurkę Glaceona ...
-
Cóż, dosyć długo mnie tu nie było. Nie opisałam nawet wizyty u swojej dziewczyny w Czechach - chociaż może to i lepiej, bo to wydarzenie prz...
-
Nie pisałam blisko miesiąc i, szczerze, nawet teraz nie chce mi się za to zabierać, ale nie chcę, żeby ten blog skończył tak, jak wszystkie ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz