wtorek, 24 czerwca 2025

90.

Znowu miesiąc przerwy. Dobry znak? Może i tak, skoro nie czuję potrzeby się tu codziennie  wyżalać i walczyć o chociaż jedno miejsce, gdzie mogę wyrażać się, jak chcę. W realu zawsze, kiedy próbuję swoje emocje wyjaśnić, nigdy nie brzmi to dość poważnie, żeby ktokolwiek mi uwierzył, że ja: 

1. myślę to na serio, 

2. wiem, o czym mówię. 

Zasługuję na miejsce, gdzie mogę się wyżalić bez bagatelizowania moich potrzeb. Bez ciągłego "źle wszystko interpretujesz i musisz zmienić myślenie" zamiast "moje zachowanie sprawia tej osobie ból. Może powinienem się nad tym trochę zastanowić". Naprawdę, większość ludzi nie ma żadnych refleksji nad swoim zachowaniem...bo nie muszą. Mają życie poza siedzeniem cały czas we własnej głowie. Mają pracę, znajomych, związki, rodzinę.  Ja mogę tylko siedzieć 24/7 we własnych myślach i zastanawiać się nad zachowaniem swoim i innych. 

Nie wydaje mi się, żeby moi rodzice nawet oczekiwali, że kiedyś się wyprowadzę, będę mieć znajomych, pracę, życie. Nikt mojego życia nie planuje ani tego, jak mogliby mnie wesprzeć podczas przejścia w dorosłość. Zamiast tego najlepiej iść po linii najmniejszego oporu - żadnego przejścia w dorosłość nie będzie. Będę tu mieszkać i za 20, 30 lat, bez znajomych, dziewczyny, pracy, samodzielności. Prawda jest taka, że bez nich moje życie nigdzie się nie ruszy. To nie tak, że bez wsparcia będę sobie w stanie znaleźć pracę, mieszkanie, służby, do których mogę się zwrócić...

Nie będę w stanie tak po prostu powiedzieć: "dość tego, wyprowadzam się!".  Ludzie nie wiedzą, jaki to jest przywilej, być w stanie się tak zbuntować.  Czuję się, jakby kontrola nad moim życiem została mi całkowicie odebrana. Nie mogę planować swojego życia, mogę mieć tylko nadzieję, że coś kiedyś się ruszy. Ale wcale nie musi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wielki powrót!

 Mam trochę potrzebę sobie coś tu napisać, więc...jestem. Tym razem NAPRAWDĘ postaram się naprawić regularność - ile moich genialnych myśli ...