Heh. Właśnie dotarło do mnie, że...wymigując się pisaniu na tym blogu przez poczucie stagnacji w życiu zaprzeczam sensowi założenia tego bloga, którym było dokumentowanie tego, jak mój wewnętrzny świat, uczucia, przekonania, tożsamość zmieniają się w czasie, ŻEBY ZAPOBIEGAĆ temu uczuciu stagnacji i pokazać Mnie Z Przyszłości, że coś się zmienia, nawet jeśli tego nie widzę. Więc co się tak obijasz?
Coś się zmieniło...ale czy naprawdę? Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, to oczywiście...zaakceptowanie swojej niebinarności, o której wiem co najmniej od momentu, kiedy miałxm 16 lat. 3 lata później mi to dalej nie "przeszło" i nie widzę powodów, dlaczego by miało. Wątpię jednak, że kiedykolwiek będę w stanie o tym powiedzieć rodzinie. Na pewno wezmą to za wymysł, trend czy coś. Mój wrażliwy mózg bardzo źle radzi sobie z odrzuceniem. Nawet najmniejszy prześmiewczy komentarz potrafi mi rozregulować układ nerwowy na co najmniej kilka godzin. Dlatego bycie sobą nie jest warte narażania się na praktycznie pewne wyśmianie. Nie chcę też musieć tłumaczyć tego, co niebinarność dla mnie oznacza, bo ja nie potrafię niczego wytłumaczyć na poważnie i w moim wykonaniu będzie to brzmiało tak, jakby naprawdę to był wymysł.
Jak na razie nawet ścięcie włosów to wspinaczka na bardzo stromą górę. Inne nastolatki czy młodzi dorośli zmieniają swoje fryzury i style z tygodnia na tydzień. Ja...takiej autonomii po prostu nie mam. Potrzebuję pomocy - czy to z samodzielnym ścięciem włosów, czy to umówieniem się do profesjonalisty, czy to ze zmierzeniem się, czy to z wybiorem ubrań - a nikomu tej pomocy nie chce się mi dać.
Zresztą...moja mama wie, że nie musi dotrzymywać danych mi obietnic. Nie jestem osobą, która będzie się czegoś domagać, robić scenę, zazwyczaj nie będę się nawet upominać, bo jest to dla mnie bardzo ciężkie. "Normalni" ludzie nigdy nie zrozumieją, jak cholernie ciężko jest mi czasami powiedzieć jedno słowo. W szczególności takie, które może się skończyć zranieniem, odrzuceniem, wyśmianiem, sensacją.
Zmieniło się też to, że...już nie boję się zamawiać rzeczy online. Jakiś postęp w autonomii to jest, nawet jeśli dalej nie potrafię prawie niczego, co wymaga interakcji z drugim człowiekiem.
Jak na dwa lata życia (17-19 lat), to...trochę mało postępu. No dobrze, jeszcze nie do końca dwa. Dwa lata miną 28 października, ale...do tego czasu też się za dużo nie zmieni, bądźmy szczerzy. Żadnych namacalnych postępów nie mam, zmieniło się to, że samx sobie się wyoutowałxm jako osoba niebinarna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz